Wiatr. A właściwie bryza morska. Szłam brzegiem plaży, więc co jakiś czas fale podmywały moje bose stopy. Trzymałam swoje niebieskie japonki w dłoniach i patrzyłam na ślady, które zostawiałam w piasku. Moje blond włosy falowały na wietrze, podobnie, jak biała sukienka, a słońce zapewne sprawiło mi już następne piegi.
- Patrycja! - zawołała moja kuzynka, więc zmieniłam kierunek i ruszyłam w głąb plaży, szukając brązowej czupryny. Ewela siedziała na końcu u boku swojego chłopaka, Nathana. Nie przepadałam za nim, ale ostatecznie mógł być. Albo nie. Nie lubiłam go wcale.
To był mój drugi dzień w Dover. Rodzice przywieźli mnie tutaj wczoraj, a sami wrócili do Polski. Siostra mamy, a moja ciocia, wraz z mężem i Eweliną przeprowadziła się do Anglii trzy lata temu. W zeszłym roku otworzyła restaurację Sweet&Ice, która jest niedaleko plaży. Sprzedają lody, shake'i, gofry itp. Innymi słowy - wszystko, co słodkie lub zimne, albo i takie, i takie. W Polsce ciocia też miała restaurację "U Zuzy"(tak, to imię cioci). Jestem w tym mieście pierwszy raz, ale mogłabym tu zostać.
Dotarłam do dwójki na kocu i wzięłam telefon z ręki Eweli. Jej brązowe tęczówki wskazywały, że to jej mama.
- Tak, ciociu? - powiedziałam do słuchawki.
- Mogę cię na chwilkę zabrać z plaży? - zapytała ciocia.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Nie spiesz się - rozłączyła się.
Zaczęłam zbierać rzeczy z koca, domyślając się, że chodzi o przyjście dostawy. Zawsze lubiłam w tym pomagać, w przeciwieństwie do Eweliny. Ona wolała pomagać przy robieniu lodów, skąd mnie zawsze wyganiano z racji, że podjadałam.
- Pati, kupisz lody? - zapytał Nat.
Słabo mówił po polsku, ale szło się dogadać.
- Pewnie - odpowiedzialna z wymuszonym uśmiechem.
Ten brunet o dzikich, niebieskich oczach zawsze wykorzystywał innych. Skierowałam kroki w kierunku najbliższej budki z lodami. Przeszłam przez chodnik, który swoim ciepłem zmusił mnie do założenia butów. Ustawiłam się w kolejce. Na szczęście czteroosobowej. Przywykłam do okropnie długich. Ach tak... czekoladowe wyszły. Wybacz, Nat.
Kiedy już miałam wracać, zaczepił mnie chłopak. Miał ciemne włosy i równie ciemne oczy. Posiadał dziecięcą twarz, ale był mniej więcej w moim wieku. No świetnie! Już dostałam nauczkę za nieuważanie na angielskim! Rzecz jasna, mnie, nie umiejącej skleić zdania trafia się rozmowa z Brytyjczykiem, pomyślałam.
Zaczął mówić coś po angielsku, a ja pokręciłam głową i uniosłam dłoń na znak, żeby przerwał. Wyrecytowałam po angielsku wykute na blachę zdanie:
- Powtórz proszę wolniej i wyraźniej, bo ja nie tutejsza - uśmiechnęłam się przyjaźnie. - Jestem z Polski, a mój angielski leży.
Chłopak zaśmiał się. Może udało mi się to powiedzieć, albo on po prostu śmiał się z mojego słabego języka. Jak prosiłam, powtórzył wolniej i wyraźniej:
- Wiesz może, gdzie jest restauracja Sweet&Ice? - zapytał.
- Jasne - odpowiedzialna, mając nadzieję, że dobrym słowem. - To knajpka mojej cioci - dodałam.
- Naprawdę? - zdziwił się, a ja kiwnęłam głową.
- To tam, za pierwszym... - zabrakło mi słowa i z lodami w rękach próbowałam wyjaśnić, że chodzi o zakręt.
Zrozumiał i poratował mnie, więc powtórzyłam i kontynuowałam:
- Potem prosto i w lewo za takim wielkim drzewem - wyjaśniłam.
- Dzięki - powiedział. - Leondre - przedstawił się i wyciągnął rękę.
- Patrycja - przepraszającym spojrzeniem wskazałam na lody, więc uśmiechnął się i opuścił dłoń.
- Miło poznać - powiedział zamiast tego.
- Wzajemnie. Jak chcesz, mogę cię zaprowadzić do S&I, bo właśnie miałam tam iść.
- Jasne, mam talent do gubienia się - stwierdził.
- Musiałbyś tylko chwilę zaczekać, bo moja kuzynka i jej chłopak czekają na lody...
- Zaczekam - odpowiedział.
Szybko pobiegłam w stronę Eweliny i jej chłoptasia, zrobiłam, co miałam zrobić i wróciłam ze swoją torbą.
- Szybka jesteś - zauważył, kiedy wróciłam.
- Nie na tyle, na ile bym chciała - zaczęliśmy iść w stronę restauracji.
- Mówiłaś, że jesteś z Polski - wypowiedział to dość powoli i wyraźnie.
Kiwnęłam głową.
- Więc... co robisz w Dover?
- Jestem na wakacjach u cioci - wyjaśniłam. - A ty? Mieszkasz tu?
- Nieee... też jestem jakby na wakacjach.
- Jakby? - zaciekawiłam się.
- Powiedzmy, że tu nie odpoczywam - odparł wymijająco. - Kontynuując odpowiedź na twoje pytanie, mieszkam w Port Talbot, ale podoba mi się tu.
- Mi też - uśmiechnęłam się. - Już prawie jesteśmy! - obwieściłam.
Już dawno zeszliśmy z chodnika, który graniczył piaskiem i schodziliśmy w dół w kierunku wielkiego klonu.
- Myślałem, że to trochę dalej... - stwierdził jakby ze smutkiem.
- Tak z ciekawości, po co się tam wybierasz?
- Mój przyjaciel, Charlie powiedział, że tam jest - wzruszył ramionami. - Podobno fajne miejsce.
Rozmawialiśmy aż dotarliśmy do S&I. Był to niewielki, biały budynek z tarasem, na którym stały białe stoły i krzesła, również z drewna. Nad drzwiami zawisł szyld.
Potem pożegnałam go "z nadzieją, że się jeszcze spotkamy", choć to mało prawdopodobne. On wszedł do środka, a ja udałam się na zaplecze. Odetchnęłam jednak z ulgą. Mój mózg pracował na pełnych obrotach, co jednak nie zmniejszyło radości z prowadzenia konwersacji w obcym języku.
W zasadzie, byłam święcie przekonana, że go więcej spotkam. A jednak...
*Ewelina*
Zaledwie parę chwil po odłączeniu się od nas Patrycji, Nat musiał iść, więc udałam się do S&I. Pomogłam im, apotem wróciliśmy do domu. Mama poprosiła, żebym wyszła na spacer z Rocky, naszą akitą
Spacerowałam i przyglądałam się przechodniom. W pewnej chwili Rocky zauważyła kota...
Wyrwała mi się i goniłam ją aż do okolic plaży. W końcu straciłam ją z oczu i po długiej próbie odnalezienia jej wzrokiem, usiadłam na krawężniku. Powinna wrócić, zna drogę, ale nie przepisy ruchu drogowego...
- Twój pies? - zapytał jakiś głos, a ja podniosłam głowę.
Stał przede mną wysoki blondyn o odstających uszach. Wydał mi się dziwnie znajomy. Od razu wzięłam od niego smycz i podziękowałam.
- Po czym poznałeś? - zapytałam.
- Widziałem z samochodu, jak za nim biegniesz. Zatrzymał się obok hotelu, w którym się zatrzymałem - powiedział.
- Sam? - był góra rok starszy, więc mnie to nieco zdziwiło.
- Z rodzicami, przyjacielem i jego rodzicami - wymienił.
- Acha ... mam wrażenie, że już gdzieś cię widziałam...
- Świat jest mały - rzekł.
- Nie ważne, jak się nazywasz?
- Charlie, a ty?
- Ewelina - uśmiechnęłam się, a wskazując na psa dodałam: - A to Rocky.
- Twoje imię brzmi trochę nieangielsko - zauważył.
- Urodziłam się w Polsce i mieszkałam tam przez trzynaście lat swojego życia - wyjaśniłam.
- Ale angielski ci idzie płynnie - uśmiechnął się.
- Jakby cię dali do Polskiej szkoły w Polsce, to byłbyś zmuszony się nauczyć - stwierdziłam.
- Może...
W tej chwili zadzwonił mój telefon, więc odezwała się piosenka "Can We Dance". Nie zdążyłam odebrać, a nie miałam nic na karcie. To Nathan, więc raczej nic ważnego. A jakby, zadzwoni raz jeszcze.
- The Vamps? - zapytał a ja skinęłam głową.- Widziałem ich na żywo...
- A ja złamałam nogę w dzień koncertu - skrzywiłam się.
- Ooo... podobno mają tu grać...
- Nawet jakby, to nie mam z kim iść. Mój chłopak ich nie lubi a koleżanek nie ma - rozjechały się. Kuzynki z kolei nie puszczą.
- Wybacz, ale muszę już lecieć - spojrzał na wyświetlacz telefonu i uśmiechnął się przepraszająco.
Pożegnałam go i jeszcze raz podziękowałam za znalezienie psa.
Wolnym krokiem zaczęłam wracać do domu.
*przeczytałaś/eś - zostaw komentarz*
~~~~~~~~~~~~~
No, więc witam! Jestem Lumina Kitty Caroly Monroe Aquila, ale mówią mi w "internetach" Lusia - więc tak też będę się podpisywać. W świecie FF nie jestem nowa, ale w FF o zespołach owszem, bo jest to pierwsze, które ujrzy światło dzienne.
NOto jest wstęp do mojego opowiadania\Fanfiction o Bars and Melody. Nie jestem wielką fanką, ale lubię chłopaków, a moja przyjaciółka (i imienniczka za razem) namówiła mnie do tego. Więc, Pati, proszę!
Mam nadzieję, że będziecie komentować...
Lusia
To tylko prolog, a ja już nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału.***
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńKurcze, to ma w sb tyle emocji!!! Najlepszy jaki czyatalm *_*
OdpowiedzUsuńUwielbiam!
OdpowiedzUsuńCudne wciągające i wogóle!
Idę czytać dalej!
Ticcs
<3 ~Aga
OdpowiedzUsuńKiedy następny ?!
OdpowiedzUsuńhttp://143barsandmelody.blogspot.com/
Super <3 Zapraszam do mnie też dopiero zaczynam http://fanfictionbamagatablog.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWłaśnie trafiłam na to ff :-) czytam dalej :-*
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog tak mnie wciągnoł idę czytać dalej :) Zapraszam na mojego o Jdabrowskim www.jdabrowskiff.blogspot.com
OdpowiedzUsuń